piątek, 30 sierpnia 2013

Odpieprz się od siebie samego

“Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność. Ja zapisuje rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę. To bardzo ważne, by siebie samego nie nastawiać na dzień czy na całe życie tak ambitnie, że niepowodzenie będzie nieuniknione. Jeśli człowiek chce za dużo osiągnąć, zaplanować, zrealizować, to jest stale z siebie niezadowolony. A może po to, by być z siebie zadowolonym, wystarczy robić rzeczy, które są potrzebne, godziwe, warte, dobre, bez wymagania od siebie więcej, niż można osiągnąć.

prof. Wiktor Osiatyński

czwartek, 29 sierpnia 2013

Dlaczego nienawidzę Call Center

Sposób na telemarketera
                                                         źródło: joshholiday.com

     Nie trzeba nikogo przekonywać, że praca w call center nie należy do tych wymarzonych. Jednak tylko niektórzy twierdzą, że jest jedną z tych cięższych, a biorąc pod uwagę stawki godzinowe wyjątkowo niewdzięczną. Mam jeszcze kilka epitetów zarezerwowanych dla tej roboty – jałowa, bezsensowna, obdzierająca z człowieczeństwa i niszcząca psychikę. Myślę, że każdy kto wybiera się na rozmowę kwalifikacyjną do takiego miejsca i jest przyzwoitym człowiekiem z odrobiną empatii i wrażliwości powinien wziąć pod uwagę kilka prostych prawd o call center (opisałam skrajne przypadki, aczkolwiek wyjątkowo często spotykane).         

1)      Liderowi nie przegadasz

  Jeśli jesteś inteligentnym człowiekiem, starasz się nawiązać rozmowę na poziomie i wysuwasz logiczne argumenty tłumaczące Twój chwilowy spadek formy. Pamiętaj – to nie ma sensu, lider wie lepiej, on wie co Cię trapi i pomoże Ci. On pierwszy dostrzeże Twoje problemy, on zapyta co Cię gnębi. Jeśli akurat jesteś niewyspany, zmęczony, albo boli Cię ząb, nie sądź, że to wystarczy na usprawiedliwienie, z pewnością tu chodzi o coś więcej – twoje podejście, zaangażowanie oraz motywacje. Nie próbuj udawać! Nie rozmawiasz i nie śmiejesz się wystarczająco często z członkami Twojego Teamu! To przekłada się na Twoje wyniki. Twierdzisz, że starsza, niewidoma kobieta może nie chcieć smartfona najnowszej generacji? Mylisz się - ta kobieta jeszcze nie uświadomiła sobie jak może go wykorzystać, np. jako prezent dla kochającego wnuczka! Jednym słowem pranie mózgu gwarantowane.

2)      Porzuć sentymenty!

W natłoku kolejnych rozmów z klientami nierzadko pełnych pretensji, złości i niecenzuralnych słów, w końcu trafi się taka, kiedy ktoś zacznie opowiadać Ci o swoich problemach, bo po prostu nie ma nikogo kto by o tym posłuchał...Co zrobić w takiej sytuacji? Przytaknij, okaż zrozumienie, a potem wróć do oferty. „Wie Pani co...wracam z pogrzebu” „Rozumiem, ale pakiet 60 minut może pani wykorzystać na rozmowę z kimś innym!”, „Proszę Pani, jestem sama, nie mam nikogo, jestem schorowana i stara” „To przykre, ale jestem przekonana, że pożyczka w naszym banku poprawi Pani humor!” Na wszelkie próby dotarcia do człowieczeństwa ludzi, którzy dbają o wyniki w call center otrzymywałam notorycznie jedną odpowiedź „Przychodzisz do pracy, Twoim zadaniem jest sprzedaż. Nie kieruj się emocjami”. Czyli w pracy bądź naszym bezwolnym poddanym. Poza nią możesz wrócić do bycia człowiekiem.

3)      Everybody hates You

Nikt nie lubi telemarketerów. Warto się z tym pogodzić na wstępie. Nawet jeśli zadasz sobie wiele trudu tłumacząc znajomym jak wygląda Twoja praca od wewnątrz oni i tak będą trwać przy swoim. Jeśli powiesz, że trzy próby pokonania obiekcji to Twój obowiązek, a natrętne pytania kończące się głupkowatym i nienaturalnym przytaknięciem „prawda?” są wałkowane na każdym couchingu oni nadal będą czuć awersje do namolnych, telefonicznych sprzedawców. Szczerze mówiąc trudno się im dziwić. Ty tez nie lubisz tych telefonów, PRAWDA?

4) Stoisz w miejscy, a nawet cofasz się

Ta praca nie rozwinie Cię w żaden sposób, jedyne czego może nauczyć to pewnej dozy znieczulicy, wciskania kitu i upierdliwości. Owszem to może Ci się przydać w obecnych czasach, niemniej nie są to cechy z którymi warto się afiszować. W tej pracy nie ma sensu. Sprzedajesz rzeczy i usługi, które najczęściej nie są nikomu potrzebne, co więcej, gdyby były każdy sam by się w nie zaopatrzył. Często sprzedaje się zwykły kit. Nie uszczęśliwiasz nikogo, nie wnosisz nic, zawracasz komuś głowę, zabierasz jego czas, jesteś natrętem niedzwoniącym z niczym ważnym. Stawki są niskie, a umowy najczęściej śmieciowe. Ten kto ma największą wypłatę musi być dobrym krętaczem. Nie ma się czym szczycić.

5)      Gry i zabawy

Kalambury, smerfny dzień albo halloween. To nie powrót do podstawówki, ale sposoby call center na stworzenie więzi w grupie, poczuciu wspólnoty i świetnej zabawy. Nieistotne jest to, że ktoś może nie mieć na nią ochoty…To w call center możesz poznać przyjaciół na lata, poczuć beztroską i przyjazną atmosferę, świetnie się bawić. Jeśli nie chcesz tego robić…cóż, nie zdziw się jeśli będziesz uznany za odludka i osobę, która izoluje się od Teamu. Nie zdziw się także, jeśli będzie to miało przełożenie na Twoje wyniki i ocenę przez liderów.

Podsumowując szczerze nienawidzę call center. Spędziłam w nich trochę czasu i wiem co mówię.  
 Opisałam je w sposób subiektywny i na przykładzie swoim i swoich znajomych. Brałam pod uwagę 3 call center, w których pracowałam w różnych miastach. Niewyobrażalnie wielu mądrych, wykształconych ludzi, po najlepszych uczelniach w kraju siedzi w nich, każdego dnia klepiąc codziennie te same teksty co kilka minut. Ponadto są oni nagminnie obrażani, traktowani z politowaniem, czasem z współczuciem przez klientów. I wiem, że ten mój tekst nic nie zmieni. Jeśli nawet znikną wszystkie call center, masę ludzi zostanie bez pracy. Czy więc tak powinno być? Nie! Powinniśmy mieć pracę, która nie ogłupia i nie naraża na śmieszność, a także daje poczucie, że robimy coś POŻYTECZNEGO. Szukajmy innych ogłoszeń pracy, bądźmy milsi dla telemarketerów i nie kupujmy NIC przez telefon;)

środa, 28 sierpnia 2013

Zielono mi

brokuł
Dziś dodajemy coś z cyklu: zdrowo i smacznie, a zatem naszą propozycją będzie lekkie, niskokaloryczne, a zarazem smaczne danie, czyli kurczak gyros podany z brokułem i ryżem. Jest to bardzo proste danie, którego przyrządzenie nie zajmuje dużo czasu, a posmakuje zapewne niejednej z Was. Dzięki temu, że potrawa jest mało kaloryczna, można ją polecić wszystkim tym którzy dbają o linie.
Składniki dla jednej osoby:
  • Połowa piersi z kurczaka
  • Jeden mały brokuł
  • Woreczek ryżu
Sposób przyrządzenia:
Pierś z kurczaka pokrój w małe kawałki, przypraw gyrosem, a następnie smaż na patelni, najlepiej na niewielkiej ilości oliwy z oliwek. W lekko zasolonej wodzie ugotuj brokuł al dente, między czasie zrób to samo z ryżem. Gdy mięso się usmaży, a brokuł i ryż ugotuje, potrawa jest gotowa. Ja kurczaka polałam dodatkowo sosem czosnkowym zrobionym samodzielnie z jogurtu naturalnego, wyciśniętego czosnku i doprawionym solą. Smacznego!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Wszystko gra?

Tytuł: „Wszystko gra”
Tytuł oryginalny: „Match Point”
Gatunek: Dramat, Thriller, Psychologiczny
Premiera: 2005r.
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz: Woody Allen
Czas trwania: 2 godz. 4 min.
Ocena: 4/5
grafika1
Jonathan Rhys Meyers jako odtwórca głównej roli
    Fabuła filmu może wydawać się banalna. Oto młody człowiek (Chris) po cichu marzący o pieniądzach i wysokiej pozycji, powoli realizuje swój zamiar poznając odpowiednie towarzystwo i wżeniając się w bogatą rodzinę.  Wszystko wydaje się idealne do pewnego momentu. Do chwili, kiedy zdaje sobie sprawę z tego, że nie chcę sobie niczego odmawiać, pokusą jest natomiast piękna dziewczyna.
Ten film nie jest typowy dla Woodego Allena. I bardzo dobrze! Reżyser fantastycznie sprawdził się w produkcji, która zawiera elementy dramatu i dreszczowca. Być może niektórych może mierzić bardzo długo rozwijająca się akcja. Jednak osobiście uważam, że nawet ten czas jest potrzebny chociażby dla pokazania rozwoju osobowości głównego bohatera. Trzeba też wspomnieć o tym, że każda scena jest dopracowana.
Warto pochwalić genialna grę Jonathana Rhysa Meyers’a. Aktor gra na emocjach widzów; nie stworzył postaci jednoznacznej, którą można zaszufladkować. Jest to postać, która z jednej strony potrafi przytaczać słowa znanych ludzi i zapewnia, że chce osiągnąć wszystko pracą, z drugiej strony nie potrafi zrezygnować z już zakosztowanego luksusu i jest w stanie zrobić bardzo wiele, aby go nie stracić. Chrisa można bronić i oskarżać, rozumieć i oceniać, to leży już w gestii oglądających i przecież o to właśnie chodziło.
Niepokojąca, piękna muzyka w tle sprawia, że klimat filmu jest niepowtarzalny.
Film jest przemyślany i inteligentny, prowokuje do intelektualnych rozważań, jego fenomen polega na jego niejednoznaczności. Jedni będą widzieć w Chrisie chłopaka, który pogubił się w życiu, drudzy wyrachowanego człowieka, który bezwzględnie kalkulując dąży do celu. Jedni skupią się na motywie przypadku, łutu szczęścia, fartu, inni zauważą polemikę ze „Zbrodnią i karą” Dostojewskiego na jaką pozwolił sobie reżyser. To właśnie jest wyjątkowe i fantastyczne w tym filmie – skłania on do refleksji, własnych wniosków, pozostawia w widzu niepokój. Czy nie o to chodzi we współczesnym kinie? Nie jest to lekki, łatwy film, o którym się zapomina zaraz po napisach końcowych. On zostawia w nas coś więcej. Myślę, że to najcenniejsze co kino może zaoferować widzowi.